środa, 3 lipca 2013

Koncert Alicii Keys - muzyczna uczta w Poznaniu


Nie przepadam za koncertami popowymi. Nie przemawia do mnie show, którym maskuje się śpiewanie z playbacku lub braki wokalne wykonawcy, choć oczywiście taki występ można zorganizować na bardzo profesjonalnym poziomie, dobre doświadczenia mam np. z koncertu Madonny. Alicia Keys, pomimo że nie jestem jej fanem, również nie zawiodła.

Na początku miałem pewne obawy. Pierwszy support (Poznański zespół UFly) zdecydowanie nie dał rady, ale raczej to nie wina chłopaków, ale bardzo kiepskiego nagłośnienia. Trzeszczący bas momentami skutecznie zagłuszał pozostałe instrumenty, nie wyszło to zbyt profesjonalnie. Na szczęście kolejny zespół (Hurricane Dean) nie miał już takich problemów. O ile nagłośnienie dało radę, to muzyka była okropnie wtórna, 100% Kings of Leon.

Dalej było już tylko lepiej. Alicia Keys nie miała wyjścia z wielką pompą i nie przebierała się w tysiące strojów.... ale za to zagrała świetny koncert. Praktycznie dwie godziny muzycznej uczty, wśród której znalazło się miejsce na znane hity jak i nowe kompozycje. Aranżacje wypadły świetnie, a gdy artystka zagrała pierwsze nuty "Fallin'", przeszły mi ciary po plecach. Ta kobieta ma świetny głos, śpiewa bardzo czysto i wkłada w swój show bardzo dużo serca.

Trochę kuriozalnie wypadł jedynie kawałek "Empire state of mind", ale tylko z racji braku Jaya - Z, aranżacja w zasadzie była bardzo dobrze przygotowana. Niestety to typowy problem duetów.


Koncert bardzo mi się podobał, byłem nieco rozczarowany, że prawie dwie godziny tak szybko minęły. Kontrowersje wzbudza niestety organizacja imprezy. Ja do niej większych zastrzeżeń nie mam, ale w internecie zawrzało.

1 komentarz: