Po wygranym 4:1 meczu Ligi Mistrzów, w którym Borussia zmierzyła się z Realem, media ogarnęła fala euforii związana z polskim piłkarzem, Robertem Lewandowskim. Mecz nomen omen bardzo ciekawy i po jego zakończeniu do przewidzenia było, co będzie głównym tematem kolejnego dnia.
Przy okazji każdego wydarzenia, media są w stanie dotrzeć do koleżanki z liceum, wychowawcy w szkole, rodziców, dziadków i "wszystkich na literę R". Wysysają temat do ostatniej kropli. Czasem aż zbyt nachalnie i nie zawsze mi się to podoba. I tak w poranku TVN24 mogliśmy dowiedzieć się, że: na Twitterze Donald Tusk obwieścił: "Król Robert odbiera hołd pruski", policzono przez jaki czas Sergiusz Ryczel wrzeszczał "Goool" (najdłużej 15 s.) i... czego słucha napastnik naszej reprezentacji. Chwila konsternacji i natychmiastowa pobudka.
Prezenter TVN 24 zapowiedział, że ulubionym wykonawcą "Lewego" jest polski raper "Sokół". Super. Jego twórczość jest bliska memu sercu i kilku odtwarzaczom MP3, które przewinęły się przez moje ręce. Głównie dzięki dyskografii świetnego składu WWO.
Oto w poranku telewizji informacyjnej, raczej mainstreamowej, pojawia się polski raper z mainstreamem raczej nie kojarzony. Ba, puszczono nawet fragment teledysku. W czołowych mediach opanowanych przez celebrytów i formaty, gdzie brakuje miejsca na inny rodzaj muzyki (czyt. inny niż sponsorowany przez duże wytwórnie), to bardzo miły zbieg okoliczności.
Cieszę się zatem podwójnie: z sukcesu polskiego napastnika, ale również z faktu, że artysta wg. mnie nie kojarzony raczej z mainstreamem, niejako przy okazji do niego trafił.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz